• Pies na wypasie.

    W salonie na wypoczynku zalegają od niedawna Misiek i Dżeki. Któż takich nie zna? Nieśmiało, ale konsekwentnie ładują zadek na kolana, śpią z nosem w bucie, puszczają bąki, piasku naniosą, sierścią osierścią. Swojskie to i kochane. Nawet jak wakacje super, to niespodziewanie nadchodzi taka chwila, że na spacerze rzucisz patyk i dziwisz się, że nikt za nim nie pobiegł. Teraz każdy kto nas odwiedzi, będzie mógł wylegiwać się na kanapie z chłopakami.

    Łatwo nie było, ale jak sobie coś wymyślę, to zrobię. Najlepiej mi wychodzi za pierwszym razem, bo jeszcze nie wiem gdzie można się wyłożyć. Takich poduch jeszcze nigdy nie robiłam, więc do sprawy podeszłam optymistycznie. Narysowałam psie portreciki, zamówiłam nadruk na płótnie (bez wychodzenia z domu-uwielbiam internety za takie rzeczy!) i zabrałam się do szycia.

    Żadna ze mnie krawcowa, ale nie takich rzeczy się człowiek uczy z Youtuba. Rzuciłam się na głęboką wodę i na jednym wdechu, przygryzając język… Uszyłam!

    Dwustronne z wypustką i „jakimś tam” zamkiem. Grunt, że wyglądają naprawdę fajnie i niepowtarzalnie.

    A tak się wylegują:

    Przy okazji powstał taki mini moodboard dla salonu. Naturalne kolory, różnorodne faktury w odcieniach „narysuj se” i „zrób to sam”. Oj będą zmiany :).

    Jeśli poduchy podobają Wam się szczególnie dajcie znać, może kiedyś, coś :).
    Dzięki wielkie za wirtualne odwiedziny i zapraszam w realu.
    Do napisania- do zobaczenia.

  • Niezwyczajny nocleg w nadzwyczajnym Krakowie.

    Czysto, schludnie, miła obsługa, wszędzie blisko. Standardowy opis całkiem udanego wyjazdu. Z jednej strony chciałabym zawsze wracać z urlopu z takimi wrażeniami, z drugiej czyż nie można by się pokusić o coś więcej. Przecież po to są wakacje, wycieczki, wyjazdy, spontaniczne wyskoki, romantyczne weekendy, rodzinne zjazdy, dzikie wojaże … ech.

    U nas znajdziecie i te podstawowe standardy i te coraz bardziej oczywiste w dzisiejszych czasach, a jednak wciąż dostępne głównie w bardzo drogich miejscach. Skoro mamy takie wygody, wystarczyłoby zamieścić ogłoszenie i czekać na klientów, którzy po powrocie do domu mówiliby: ” Czysto, schludnie, miła obsługa, wszędzie blisko, a nawet pachnące ręczniki, Wi-Fii, szampon i ekspres do kawy…”. Takie podejście może i pasuje do rentiera na emeryturze, ale nie do nas.

    Nie będzie przeciętnie, bo jak już coś robić to na całego! Z resztą jak można poddawać się przeciętności w stuletniej, krakowskiej kamienicy. Tu historia wyziera z każdej bramy i nie jest to tylko takie powiedzenie. Legendy naprawdę dzieją się przecznicę dalej. Neurotyczni poeci spacerują w długich płaszczach, a anioły zaczepiają na plantach. Co najlepsze, tu ciągle dzieją się fascynujące rzeczy i na pewno o nich nie raz napiszę.

    Udany urlop nie może być przeciętny. Przeciętnie to większość z nas chce, żeby było wygodnie jak w domu tylko lepiej. My mamy ambicje sprawić, żeby nawet po powrocie z wojaży na nocleg, było domowo, ale nie nudno i nijak. Nie będzie telewizji, ale za to będą filmy na DVD i gry planszowe. Kuchnia wyposażona tak, że jeśli masz ochotę możesz nawet upiec ciasto. Możecie też nic nie robić, tylko cieszyć się swoim towarzystwem, bo wszyscy się zmieścicie. Nie musicie zabierać ze sobą połowy domu, żeby czuć się komfortowo. Skończyły się czasy wypychania dobytkiem trabanta na wyjazd do Złotych Piasków. Mamy wszelkie wygody, a planujemy mieć jeszcze zbytki.

    Nie opływamy w miliony monet, ani nie wzięłyśmy kredytu na inwestycje, więc sprawa jest rozwojowa. Startujemy z poziomu, który już pierwszym gościom całkiem przypadł do gustu. Nie siadamy na laurach i mamy w planach nieustające udoskonalanie „wygód” i „dizajnów”.