Monthly Archives:Sierpień 2017

  • …a szczypawki pod zabawki

    Każdej babci znany jest ten sekret, że kiedy przyjeżdżają wnuczki należy się wyjątkowo starannie na ten przyjazd przygotować. Do babć nam jeszcze daleko, ale doświadczenie wynajmowania mieszkania pozwoliło nam tę wiedzę zdobyć nieco wcześniej. Nikt tak jak dzieci nie potrafi się zachwycić i znudzić. Nikt tak jak one nas nie rozczula, żeby za chwilę zirytować. Niespożyta energia i ogromna ciekawość świata nie pozwala usiedzieć na pupie i pcha do realizowania nad wyraz wyszukanych pomysłów.

    Szczerze mówiąc na samym początku naszej przygody z goszczeniem, myślałyśmy że rodziny z dziećmi to taki bezproblemowy klient. Nie przeskrobią sobie u sąsiadów hałasując, bo wcześnie chodzą spać. Nie zdemolują mieszkania, bo jeśli nawet imprezują to w trzeźwości. Ogólnie dzieci są takie małe, więc problemy z nimi związane nie mogą być duże. Niestety szybko okazało się, że maluchy mogą sporo nabroić kiedy się nudzą. A jak mają się nie nudzić, kiedy w mieszkaniu nie ma nic co mogłoby przykuć ich uwagę !?

    Z drugiej strony moja córka rosła, a ja też chciałam wyjechać, to tu, to tam. Na własnej skórze zaczęłam doświadczać problemów rodziny w podróży. Trzeba zabierać ze sobą masę rzeczy. Kiedy spakuje się już wszystkie ciuszki, pieluszki i utensylia, okazuje się, że można się ruszyć bez całej góry ulubionych zabawek, przytulanek i książeczek. Bez tego wszystkiego nie ma co liczyć na chwilę spokoju, nawet na urlopie…

    Takie oto okoliczności sprawiły, że w mieszkaniu co rusz zaczęły się pojawiać udogodnienia dla najmłodszych. Mali goście są coraz bardziej zadowoleni, ich rodzice mogą spakować się bardziej beztrosko i liczyć na chwilę oddechu kiedy wreszcie chcą odpocząć po intensywnym zwiedzaniu.

    Jak zwykle nie mogło być banalnie. Na tą okazję nowe życie dostał wiklinowy kosz. Uszyłam do niego ładny i funkcjonalny worek z tkaniny, którą sama zaprojektowałam. Znacie tą rymowankę: „Karaluchy pod poduchy, a …. Dzieciaki doceniają ten żarcik :).

    Zabawki są częściowo zwyczajne, ale spora ich ilość to ręcznie szyte przytulaki. Nie uwierzycie jakie pokłady fantazji potrafią one obudzić w dzieciakach i zająć je na długi czas.

    Ja jako dziecko uwielbiałam kolorowanki i trochę mi to zostało do dziś. Dlatego kiedy przyjeżdżają dzieciaki, zawsze czeka na nie mini kącik do wyżywania się mniej, lub bardziej kreatywnego. To chyba najbardziej lubię w małych gościach. Zostawiam kredki, kartki, kilka maślanych ciasteczek, a dostaję wspaniałe arcydzieła. Mamy już całą kolekcję.Skoro biblioteka dla dorosłych się powiększa, nie może zabraknąć bajki na dobranoc.

    Kiedy przyjeżdżają dzieci w mieszkaniu robi się naprawdę domowo. Czyli tak, jak chciałybyśmy widzieć pobyty naszych gości. Ożywa każdy zapomniany kąt, bo wszędzie trzeba zajrzeć, wanna służy do wspaniałej wodnej podróży, a nie do szybkiego prysznica. W kuchni więcej się gotuje, a stare mury opowiadają na dobranoc swoje najciekawsze historie.

    Teraz możemy powiedzieć, że dzieci to może i nie najłatwiejsi goście, ale za to bardzo wdzięczni i kochani. Jeszcze żaden dorosły nie zostawił nam tak pięknych obrazkowych podziękowań, jakie regularnie zostawiają nam maluchy :).